Grupowe szaleństwo na skuterach śnieżnych i psich zaprzęgach – wycieczka na daleką Północ

Grupowe szaleństwo na skuterach śnieżnych i psich zaprzęgach – wycieczka na daleką Północ

Są ludzie, którzy lubią opalać się w ciepłych krajach. Są i tacy, dla których idealnym sposobem na spędzenie urlopu, jest nieśpieszna wędrówka po górach. Ale są i tacy, którzy mimo zamiłowania do dzikich terenów, nie wytrzymają bez adrenaliny i pełnej aktywności. To niesamowite połączenie spokoju i ruchu często odnajdują daleko na północy, zasiadając na skuterach śnieżnych lub w saniach psiego zaprzęgu.

Pędem przez lodowiec

Dlaczego ludzie skłonni są lecieć do najdalszych zakątków Norwegii, Finlandii, czy nawet Islandii, skoro tego typu przygody można zakosztować również w Polsce? Przede wszystkim ze względu na tło, jakie otacza przyjezdnych w tych okolicach. Czymś kompletnie innym, jest przejechać zaprzęgiem lub skuterem przez lasy położone obok dużych miast i tu wcale nie tak daleko od uczęszczanych dróg, a czymś innym przez zupełną głuszę, w pobliżu lodowców, podziwiając niesamowite panoramy – kompletnie odmienne od tych, z którymi już dawno opatrzył się każdy, kto odbył w Polsce parę wycieczek za miasto.

– Takie wycieczki to trochę jak wizyta w innym świecie – mówi Wojtek Chomicz z Polar Travel. – Z jednej strony szybkość, z jaką poruszają się zaprzęgi lub skutery pozwala poczuć, że się żyje. Z drugiej, pierwotne piękno miejscowej przyrody, potrafi na długo zapaść w pamięć.

Trochę można to porównać do kuligu, który odbywałby się na obcym terenie z dala od cywilizacji.

Łapy i silniki

Zadziwiające przy tym wszystkim jest, jak blisko można tu zestawić ze sobą doświadczenia towarzyszące powożeniu psim zaprzęgiem, z jazdą nowoczesnymi maszynami. Prawda jest taka, że te dwie formy podróży przez lodowiec kładą akcenty na różne odczucia. Jadąc skuterem można dużo bardziej bawić się prędkością samą w sobie.

W przypadku sań sporo można nauczyć się o wzajemnej relacji maszera (czyli osoby powożącej) i psów zaprzęgowych – co zresztą powinno się zacząć już na etapie zapoznania się ze zwierzętami jeszcze przed wyruszeniem w drogę. Pierwsze kroki w sztuce współpracy z psami, wymuszają naukę empatii wobec tych zwierząt. Kolejne – potrafią pokazać, jak wiele energii tkwi w „zimowych” rasach psów – husky, malamutów, czy glenlandshoundów.

Przez inny świat

Jednak to, co naprawdę czyni tego typu wycieczki alternatywa dla klasycznych wyjazdów urlopowych jest to, że w pewnych okolicznościach można naprawdę poczuć się jakby znalazło się w zupełnie innym świecie – a wspomniana nienaruszona przyroda to jedynie preludium ku temu.

– Takie wycieczki zaprzęgiem lub skuterami można łączyć z wizytami w tradycyjnych lapońskich namiotach, poznając folklor tego narodu. To może być naprawdę ciekawe – mówi Wojtek Chomicz z Polar Travel, dodając przy tym, żeby w spotkaniu z Lapończykami używać raczej formy „Sami” (mieszkańcy Laponii wolą właśnie tą, pochodzącą z ich własnego języka, nazwę). – Ponadto ciekawym pomysłem jest takie rozplanowanie wyjazdu, aby przy okazji spróbować zobaczyć zorzę polarną… a być na dalekiej północy i przegapić coś takiego byłoby naprawdę dziwnie. Połączenie tego z widokiem miejscowej, surowej przyrody, pozwala na naprawdę mocne oderwanie się od codzienności.